Poniewski: „Wszystko co robimy dla Was!”

Na oficjalnej stronie Facebookowej Dyrektora Wronieckiego Ośrodka Kultury ukazała się dosyć obszerna informacja na temat repertuaru kinoteatru Gwiazda.

Dlaczego nie zagraliśmy „50 twarzy Grey’a” w dniu premiery?
Wiele osób pyta nas, dlaczego jakichś filmów nie gramy „na gorąco”? Albo zupełnie odwrotnie: czy to nie przesada, grać film np. 6 razy w ciągu weekendu? Postanowiłem raz a dobrze napisać dlaczego tak jest.  
Po pierwsze: Rynek filmowy to biznes.
Ogromny! Obracający pieniędzmi, jakich nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jak tylko pojawia się lepszy tytuł, to padają rekordy zarobionych pieniędzy i widzów. Widzowie liczeni są w milionach, a pieniądze w miliardach. Dolarów! I z tego powodu zarówno Producent (który wykłada kasę, by film nagrać), Dystrybutor (który wykłada kasę, żeby film sprowadzić, przetłumaczyć, nagrać napisy/dubbing/lektora, zrobić reklamę, plakaty, ulotki, gadżety) i kino chcą na tym zarobić.  
Po drugie: Duży może więcej!
W biznesie jest tak, że to większy stawia warunki tym mniejszym. Z tego założenia wychodzą również dystrybutorzy filmów. Dystrybutorów jest wielu i traktują kina różnie.
Są małe firmy dystrybucyjne (jednoosobowe), które zajmują się filmami niszowymi i kinem niezależnym. Takie z reguły chętnie współpracują z małymi kinami o podobnym profilu.Średnie firmy dystrybucyjne starają się znajdować ciekawe filmy, czasem hity, a czasem śmieci filmowe i zachęcić do nich kina (zarówno to ogromne sieci multipleksów, jak i małe kina lokalne (jak nasza Gwiazda). Rozmowy z nimi przypominają rozmowy partnerów, przy czym jeden z nich zwykle mówi językiem korzyści (chce kasy) i jest to dystrybutor, a drugi chce widzów (uczestników kultury) i jest to kino.  Wreszcie są ogromne firmy światowe, posiadające jedynie polskie przedstawicielstwa, które dyktują kto, co, za ile i czy w ogóle. Tacy dystrybutorzy bez problemu dogadują się z sieciami multipleksów, bo tam bilet jest drogi (a więc więcej trafi do podziału,) widzów jest dużo (bo kina są zwykle w wielkich miastach), sprzedają wiele seansów (bo mając kilka sal kinowych kino może sobie pozwolić na granie jakiejś produkcji „w kółko”). Tacy dystrybutorzy zwykle dostają najbardziej lukratywne filmy. Pieniądz rodzi pieniądz. Nikt się wtedy nie kieruje względami artystycznymi czy estetycznymi, a jedynie sprzedażą i oglądalnością.  
Po trzecie: Statystyka!
Wg. Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w Polsce istnieje obecnie 497 kin, w tym: 102 multipleksy (kina wielosalowe) i 395 innych.Te 102 kina wyrobiły w zeszłym (2014) roku 80% dochodu branży filmowej. Skoro Wronki i nasz kinoteatr mieści się w grupie 395 kin zarabiających 20%, to wynika z tego, że statystycznie wyrabiamy mniej niż 0,05% (przez cały rok). Tymczasem my działamy od połowy października. Gramy tylko od piątku do niedzieli (bo na więcej nie ma zapotrzebowania, co pokazują piątkowe seanse!).  
Po czwarte: (dodane)
Niektórzy dystrybutorzy w okresie premier filmów narzucają nam (w rozumieniu małym kinom) drakońskie zobowiązania, np.:Film ma być grany co najmniej przez 2 tygodnie lub kilkukrotnie w czasie pierwszego weekendu.
Dochody z filmu są naliczane w stosunku 50%/50% netto (bez VAT). Multipleksy mają czasami warunki 80% kino do 20% dystrybutor (ale za tym idą wysokie ceny biletów).Kwota odprowadzona od 1 biletu nie może być mniejsza niż (i tu dowolna kwota), np. 6,50.Bilety ulgowe przy niektórych produkcjach są liczone jak normalne! co daje jeszcze mniejszy wpływ dla kina.(Zwracam uwagę na fakt, że dystrybutorów jest wielu i z każdym negocjujemy warunki wyświetlania filmu osobno).  
Podsumowanie:
Jesteśmy niewiele znaczącym pyłkiem dla rynku filmowego. Istnienie jednego więcej lub mniej małego kina nie robi wrażenia na dystrybutorach. To nam musi zależeć i zależy! Bo działanie kina w małej miejscowości to czerpanie ze światowej kultury. A to jest nasze zadanie: dać mieszkańcom Wronek dostęp do Kultury. Dlatego staramy się z głosem rozsądku wybierać te filmy, które nasi widzowie lubią i o które pytają. Czasami po czasie (bo przez 2 pierwsze tygodnie są ostre warunki dystrybucji, a czasami w dużym pakiecie. Wszystko co robimy dla Was! Michał Poniewski, Dyrektor Wronieckiego Ośrodka Kultury

Moje Wronki - Mój Fyrtel - studio kreatywne