Koncerty to magiczne wydarzenie – rozmowa z Pawłem Domagałą

Paweł Domagałą jest jednym z najpopularniejszych aktorów w Polsce. Jest także muzykiem, który zasłynął piosenką, która okazała się hitem „Weź nie pytaj”, utwór zapowiadał jego drugą solową płytę „1984”. Artysta był związany z Teatrem Dramatycznym w Warszawie, gdzie wystąpił w wielu sztukach. To właśnie on otworzył sezon koncertowy 2021 we Wronieckim Ośrodku Kultury. Przed koncertem rozmawiała z nim Julia Adamczak.

Pierwsze i dość ważne pytanie. Jakie to jest uczucie, gdy po ponad rocznej przerwie wraca się na scenę i widzi spragnioną wrażeń publiczność?

– Jest to bardzo przyjemne uczucie. Koncerty to magiczne wydarzenie i emocje towarzyszące koncertom są nieporównywalne z niczym innym! Wszyscy tutaj się cieszymy bardzo i towarzyszy nam ogromna radość.

Dlaczego Pan zatytułował nową płytę „Wracaj”. Co symbolizuje tytułowe „wracaj”?

-Tytułowe „wracaj” symbolizuje powrót do korzeni. Pierwotnej przyczyny, dla której wszyscy chcemy spełniać swoje marzenia. Do takiego powrotu do pierwotnego marzenia i praprzyczyny, dla której robię to, co właśnie robię.

Przyznał Pan na swoim Instagramie, że „Synku mój” to jeden z najważniejszych utworów. Dlaczego?

– Ponieważ jest emocjonalny i mam wrażenie, że się odsłaniam w tym utworze, i mówię o swoich lękach otwarcie. Mówię także o tęsknocie za człowiekiem, którym kiedyś byłem oraz o planie, kim miałem być, a kim nigdy się nie stałem.


W każdym z etapów muzycznych miał Pan pewnie różne inspiracje. Co jest nią obecnie?

-To samo. Inspiracją moich tekstów i muzyki jest życie. Życie mnie inspiruje, a muzycznie cały czas poruszam się w takich elementach soft-rocka, bluesa i country. Tutaj też Łukasz Borowiecki, który jest producentem muzycznym, współautorem, a także razem to wszystko robimy, ma podobne inspiracje. Być może nam się to zmieni za 2,3 lata, nagramy jakiś gangsterski hip-hop, ale na razie mamy właśnie takie inspiracje bluesowo-countrowe, soft-rockowe.

Czy Pańskie niepowtarzalne poczucie humoru pomaga Panu w życiu?

-Myślę, że każde poczucie humoru pomaga w życiu. Taki dystans do rzeczywistości. Bo jakbyśmy tak wszystko traktowali na serio, byłoby naprawdę bardzo ciężko żyć. Aczkolwiek też przysparza to bardzo wielu kłopotów, bo niejednokrotnie też, zdarza się wśród dziennikarzy, że ludzie nie łapią żartów i nie wiedzą, kiedy żartuję, a kiedy nie. Traktują moje wypowiedzi jeden do jednego i potem mam nieprzyjemności, jestem nieobsługiwany w sklepach, ludzie plują na mnie na ulicy. Generalnie taki dystans i humor jest, wydaję mi się, bardzo przydatny w życiu.

Dzisiaj premierę miał teledysk „Łe Łe”, jakie temu towarzyszą emocje?

– Jesteśmy bardzo podekscytowani. Każda premiera, każdego utworu to jest wypuszczenie go w świat i zderzenie ze słuchaczami. Jest to ogromne święto i mam nadzieję, że utwór się przyjmie. Tak naprawdę słuchacze odtwarzają ten utwór i nadają mu życie, wobec czego jesteśmy tutaj wszyscy bardzo podekscytowani i liczymy, że to będzie ogromny hit! Mamy nadzieję, że będzie się podobać, że ludzie będą się przy nim bawili, tańczyli. Być może nawet, że przyczynimy się do wzrostu populacji i może niektórzy będą się rozmnażać przy tym utworze – taką też mamy nadzieję :)

Z czym się Panu kojarzą Wronki?

-Z więzieniem i jeszcze nieistniejącą już drużyną piłkarską Amica Wronki, ale głównie z więzieniem – nie wiem dlaczego.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo!

Foto: Wroniecki Ośrodek Kultury