Samolot widmo – akcja poszukiwawcza zakończona [FOTO] [FILM]

Z wody, z lądu i z powietrza – służby przez kilka godzin prowadziły dzisiaj akcję poszukiwawczą zaginionego samolotu. Operacja została zakończona, ale statku powietrznego nie udało się odnaleźć.

W dalszym ciągu nieznane są losy samolotu oraz pilota, który zgłosił wczoraj awaryjne lądowanie oraz zakomunikował komendę ratunkową mayday. Wczoraj wieczorem prowadzono akcję poszukiwawczą, którą wznowiono dzisiaj.

Straż pożarna, policja, służby leśne oraz osoby prywatne z powiatów szamotulskiego i obornickiego przeczesywały dzisiaj okolice Jaryszewa, rzekę Wartę oraz pobliskie lasy i łąki.


Komunikat mayday słyszano na lotnisku w Poznaniu. Nieznana była pozycja samolotu, a także nie wiadomo, co to była za jednostka. Lot nie był zarejestrowany, a także nie był widoczny na radarach. Dlaczego zatem poszukiwania na tak szeroką skalę prowadzono właśnie w Jaryszewie, a nie w innych rejonach Polski? Przecież samolot mógł być wszędzie.

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach kontaktował się z Dyżurnym z Ośrodka Ruchu Lotniczego w Warszawie i ustalił, że nie było możliwości namierzenia, z jakiej miejscowości sygnał został nadany oraz jaki statek powietrzny go nadał. Poszukiwania zostały wszczęte z uwagi na podejrzenie, że mógł go wysłać pilot z samolotu lecącego nad Kiszewem w stronę Jaryszewa. Ze zgłoszenia mieszkańca Kiszewa wynikało bowiem, że samolot leciał nisko i mógł mieć jakieś problemy. Taka informacja, w połączeniu z nadaniem sygnału o pomoc musiała więc zostać sprawdzona.

odpowiada mł.asp. Sandra Chuda z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach

Dzisiaj poszukiwania kontynuowała policja oraz służby leśne. Akcję prowadzono także z wody za pomocą łodzi strażackich z Wronek, Szamotuł oraz Obornik. Aż w końcu do akcji zaangażowano policyjny śmigłowiec, wyposażony w kamerę termowizyjną, który przyleciał z Wrocławia. Co ciekawe poszukiwania wspomogli również członkowie grupy Enduro OBRZ, którzy przy pomocy motocykli mogli pokonać najtrudniejsze leśne tereny.

Cała akcja, w którą zaangażowanych było około 100 osób przyniosła wynik negatywny. Nie znaleziono żadnego śladu mogącego świadczyć o rozbiciu się maszyny. Żadnego samolotu nie znaleziono również na pobliskich lądowiskach.


Nadal nieznany jest los tego samolotu. Z uwagi na tak szczątkowe informacje było to szukanie igły w stogu siana. Można też zadać pytanie, czy ten lot w ogóle istniał i czy nie był to żart naprawdę niskich lotów.

Akcja poszukiwawcza została zakończona. Wznowiona zostanie wtedy, kiedy zostanie zgłoszone zaginięcie pilota.

Moje Wronki - Mój Fyrtel - studio kreatywne