W sprawie bezpieczeństwa we Wronkach – widły i pochodnie [KOMENTARZ]

Jest konferencja burmistrza i wiceburmistrzyni dotycząca bezpieczeństwa i są szumne zapowiedzi – rozsądne w gruncie rzeczy. Trudno się z zapowiedziami przyszłych działań urzędu nie zgodzić i trudno pewnie wymagać więcej. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Osobiście trzymam kciuki.

Tekst powstał przed czwartkowym wydarzaniem na skwerze im. C. Sroczyńskiego

Z dobrą monetę biorę studzenie przez naszych włodarzy emocji, które znalazły wyraz w ankiecie, na którą powołują się władze. I tu pierwszy przytyk – traktowanie tego typu ankiety jako poważnego badania jest błędem – nie jestem socjologiem i wiem, że autorka ankiety też nie jest. Był to raczej plebiscyt/sondaż, w którym pytania były skonstruowane w taki sposób, że trudno było odpowiedzieć inaczej. Wyniki owej sondy pokazują Wronki jako miasto bezprawia, zdominowane przez obcokrajowców. Strach wyjść z domu, a dzieci w pęczki i na klęczki trzymać w chacie. Najlepiej omijać to, to i tamto miejsce we Wronkach. Lepiej jednak nie wychodzić z domu.

Ankieta o czym pisałem wcześniej powstała na skutek lub pod wpływem emocji po dramatycznym doświadczeniu autorki ankiety – i tu żeby było jasne – liczę, że policja znajdzie gnoja, który zaatakował bezbronne dziecko. Sprawa ta również przy naszym udziale zaczęła żyć swoim własnym życiem. Powstała ta ankieta i w ciągu tygodnia wypełniło ją blisko 300 osób. Wyniki do przewidzenia i w zasadzie jednoznaczne. Jest źle, będzie gorzej, a wszystkiemu winni są obcokrajowcy. Nie chodzi mi o to żeby bronić obcokrajowców – wręcz przeciwnie – jestem za tym żeby traktować ich dokładnie tak samo jak obywateli Polski. Jeśli któremuś nie pasują zasady i ten je łamie, to krótka piłka i na granicę.

Jestem przeciwnikiem wrzucania wszystkich do jednego wora. Jeśli jednak tak to zostaje nam jedno rozwiązanie: Weźmy widły i pochodnie i zróbmy jakiś pogrom – stodoła się znajdzie. Najlepiej żeby w mieście zostali tylko etniczni wronczanie i ewentualnie potomkowie starożytnych wronczan (sprawdzeni do piątego pokolenia). [Ostatni akapit jest oczywistą ironią i sarkazmem].