Niby człowiek wiedział, ale jednak się trochę łudził

Nóż w kieszeni się otwiera, gdy dochodzi do zabrania czegoś, co ma służyć nam wszystkim, przez chamów.

Przedsiębiorstwo Komunalne wykonuje fantastyczną robotę, żeby nasze miasto wyglądało ładniej. Ulice są czyste, zieleń pielęgnowana, a w dodatku jest kolorowo. Jeśli jeszcze dodać fakt, że mamy wysokogatunkową wodę, bez zapachu chloru i kamienia należy ich pracę doceniać.

Niestety trafiają się egzemplarze, które sprawiają, że stereotyp polaka-cebulaka będzie się za nami ciągnął jeszcze długo. Szacowni obywatele Wronek postanowili, że przygarną sobie kwiaty z miejskich klombów. Aż trudno zrozumieć takie postępowanie, wyrwać kwiaty i posadzić je u siebie.

Podobni ludzie postanowili przywłaszczyć sobie narzędzia do pielęgnacji nagrobków z cmentarza komunalnego. Nie dość, że kradnie się mienie, które w pewnym sensie należy do nas wszystkich, to jeszcze uniemożliwia się posprzątanie w miejscu ostatniego spoczynku naszych bliskich.

To już nie jest chamstwo, tu ciśnie się na usta bardziej dosadne słowo. Najgorsze w tym jest to, że tego nie da się oduczyć. To w niektórych głowach siedzi równie mocno, co jednoczesne płacenie za wywóz śmieci i wywożenie ich samemu do lasu. U niektórych to rodzinna tradycja.

Czy coś możemy na to poradzić? Większość boi się podejmować inicjatywę, żeby takiego chama ukarać, ponieważ przez naszą historię takie coś jest traktowane jak donosicielstwo. Jednak jeśli takie zachowania będą miały przyzwolenie społeczne, to będzie dochodziło do takich występków.

Szkoda, że mamy takie społeczeństwo, że niby człowiek wiedział, że do tego dojdzie, ale jednak się trochę łudził.

Moje Wronki - Mój Fyrtel - studio kreatywne