Moja muzyka – Tańczący z wilkami

Dziś przyjrzymy się muzyce Johna Barry’ego do klasycznego westernu Kevina Costnera pt. „Tańczący z wilkami”. Film ten to ponadczasowy klasyk, jedno ze szczytowych osiągnięć kina lat 90., które po dziś dzień porusza widzów na całym świecie.

Sercem i duszą „Tańczącego z wilkami” jest cudowna, romantyczna muzyka Johna Barry’ego, słusznie ubiegająca się o tytuł jednej z najlepszych partytur ilustracyjnych w historii kina. Co ciekawe, pierwotnie muzykę do tego filmu miał pisać autor „Conana Barbarzyńcy”, czyli Basil Poledouris, który jednak odrzucił propozycję Costnera na poczet pracy z Johnem Miliusem, przy „Locie Intrudera”. Dziś możemy tylko zastanawiać się, jak mogłaby brzmieć partytura Poledourisa – niemniej jednak Basil ma na swoim koncie jedno westernowe arcydzieło, jakim jest „Lonesome Dove” („Na południe od Brazos”).

John Barry, pracując nad „Tańczącym z wilkami”, swoje wieloletnie, kompozytorskie doświadczenie wykorzystał w pełni, tworząc niezwykle poruszającą, prostą w konstrukcji, ale jednocześnie pełną w treści muzykę. Imponuje szczególnie tematyczna baza partytury, melodii jest tak dużo i są tak piękne, że starczyłoby ich na kilka filmów. Centralnym punktem ścieżki jest temat głównego bohatera, Johna Dunbara, prosty, ale niezwykle emocjonalny, w swojej „koncertowej” wersji, rozpisany na „krzyżującą się”, majestatyczną sekcję smyczkową. Melodia ta trafia na podatny grunt również w muzyce akcji, gdzie w albumowej wersji słynnego polowania na bizony, rozbrzmiewa mocą trąbki Malcolma McNaba, która to daje też o sobie znać w wielu istotnych punktach filmu (scena uratowania Dunbara).

Kolejny majstersztyk, to temat podróży z utworu ”Journey to Fort Sedgewick”, prawdziwie pasjonujący, magiczny utwór – partie na waltornie, wprost powalają – tak epicka jest to muzyka. Swój temat-elegię otrzymują także bestialsko pomordowane bizony, a także „Dwie skarpety”, wilczy towarzysz głównego bohatera – to typowa w brzmieniu Barry’ego, melancholijna melodia na flet. To jednak nie koniec bogactwa warstwy tematycznej, bowiem całości dopełnia niewinny w swojej wymowie, śliczny temat miłosny.

Prócz muzyki lirycznej, „Tańczący z wilkami” to także znakomita wizytówka muzyki brutalnej, agresywnej – potężne, chaotyczne perkusje wraz z rozpościerającymi się nad nimi przeciągłymi frazami na dęte instrumenty blaszane, kapitalnie oddają naturę złowrogich Paunisów. W „Tańczącym z wilkami” kompozytor kilkukrotnie sięga też po skromny, żeński chór, nadający muzyce aurę cudowności.

Wspaniałą klamrą partytury Barry’ego jest finałowy, niemal 9-minutowy, utwór, który bezbłędnie podsumowuje romantyczne dzieło kompozytora. Niesamowite wrażenie robi szczególnie końcówka utworu, gdzie temat głównego bohatera wybrzmiewa samotnie na solowej trąbce, co stanowi idealną klamrę dla całej partytury, która rozpoczyna się w identyczny sposób – coś niesamowitego. Za swoją muzykę John Barry otrzymał ostatniego w karierze, ale zarazem najbardziej doniosłego Oskara.

Muzyka Johna Barry’ego została wydana wielokrotnie, z czego wyróżnić należy trzy główne wersje – pierwsza edycja płyty, z 1990 roku, była prawdziwym bestsellerem, uwielbianym przez samego Jana Pawła II. W roku 2004 ukazała się rozszerzona o ok. 20 minut nowa edycja tej ścieżki, która to w mojej opinii jest najlepszym słuchowiskiem – gwoździem programu jest tutaj filmowa wersja muzyki, ilustrującej scenę polowania na bizony, napisana w duchu energetycznych westernów Elmera Bernsteina. Wreszcie w roku 2015, nakładem specjalistycznej wytwórni La-La Land Records, pojawiło się limitowane wydanie kolekcjonerskie, które na dwóch krążkach zawiera kompletną muzykę z filmu. Z pewnością dla miłośników i badaczy twórczości Barry’ego jest to spory rarytas, jednak tak obszerna prezentacja muzyki cierpi nieco na nadmiar powtórzeń tematycznych, co na dłuższą metę może być monotonne. Osobiście każdemu słuchaczowi, który chciałby zapoznać się z ponadczasową muzyką Barry’ego, polecam rozszerzone wydanie z 2004 roku – jest łatwo dostępne i zawiera wszystko, co najlepsze.

Bez względu jednak na to, z którym wydaniem tej pasjonującej muzyki postanowimy się zapoznać, czeka nas wyśmienita muzyczna uczta, ponieważ „Tańczący z wilkami” to absolutne arcydzieło muzyki filmowej, zachwycające tak w filmie jak i poza nim. Polecam gorąco.

„Temat podróży”, „Journey to Ford Sedgewick”

„Temat Johna Dunbara”:

Scena polowania na bizony: