Wywiad z Fiszem

Może i emocje związane z koncertem Fisz Emade Tworzywo już trochę opadły. Jednak my wciąż pamiętamy o tym, jak bracia Waglewscy z zespołem rozruszali wroniecką salę koncertowo-kinową. Aby ożywić w Was wspomnienia, publikujemy wywiad z Fiszem.

10997222_952264301464644_110939634_n

MojeWronki: Często macie okazję grać w takich salach jak ta? Wolicie, gdy publiczność grzecznie siedzi na miejscach, czy może stoi i bawi się pod sceną?

Fisz: Tych składów mamy troszkę. Całą trasę, którą zagraliśmy z ojcem – Waglewski Fisz Emade, graliśmy głównie w teatrach, gdzie miejsca są głównie siedzące. Lubię też takie koncerty. Ostatnio graliśmy w klubie, gdzie wszyscy stali. Na takich koncertach jest taka… wymiana energii. Jest zabawa, są tańce, natomiast w miejscach takich jak to, jest troszkę inne skupienie na scenie. Jest bardziej selektywnie, wtedy możemy się rozegrać, pobawić się wyciszeniem, spokojem. Więc jest to też dobre doświadczenie. Wydaje mi się, że Tworzywo podobno jak Kim Nowak jest jak najbardziej zespołem klubowym. Zobaczymy jak to się tutaj sprawdzi. Na tej trasie koncertowej jest to pierwszy taki obiekt z miejscami siedzącymi.

MW: Co jest Waszą inspiracją?

Fisz: Jesteśmy zbieraczami muzyki. Lubimy muzykę, więc zawsze tych inspiracji jest sporo. Lubimy muzykę starą. Przy okazji Tworzywa inspirowaliśmy się muzyką elektroniczną z lat 80., gdzie jeszcze nie było samplerów, komputerów, w użytku były pierwsze instrumenty klawiszowe, których zresztą używamy też na scenie. I taka fuzja muzyki, czy to post punkowej, czy rockowej z muzyką elektroniczną dała zupełnie nową jakość muzyce tanecznej. To ona nas inspirowała przy tej płycie. Natomiast inspiruje nas bardzo dużo rzeczy, a to na czym nam zależy to muzyka autorska. Czyli jakiś autorski przekaz, napisane przez nas piosenki.

MW: Inspiruje Cię coś konkretnie, gdy piszesz tekst?

Fisz: Ja jestem głównie autorem tekstów. Piszę te teksty, słuchając muzyki, którą dostaję. Wydaje mi się, że w ogóle muzyka jest taką formą opowieści o sobie.

MW: Czyli najpierw powstaje muzyka, a później piszesz do niej teksty?

Fisz: Tak. Najpierw muzyka.

MW: Jak to było? Buntowaliście się przeciwko tacie muzykowi i zarzekaliście się, że muzykami nie będziecie, a może marzyliście o tym od dziecka?

Fisz: Nie no chcieliśmy być muzykami. Tylko szukaliśmy swojego języka w tym czasie buntu. Przechodziliśmy różne etapy. Miałem też pomysł, że skoro mam muzyków, artystów w rodzinie, to będę np. prawnikiem. Ale szukaliśmy jakiegoś swojego wyrazu. Nasłuchaliśmy się dużo muzyki gitarowej. Od Hendrixa po Boba Marleya i w momencie, gdy usłyszeliśmy Beastie Boys usłyszeliśmy samplery, okazało się, że muzykę można robić na komputerze… Wydawało nam się, że jest to świetny czas, żeby znaleźć swój język, do którego nasz ojciec nie miał wcześniej wstępu. Taki nasz świat, uruchamiany przez samplowanie, przez gadanie… to nie jest forma piosenki do końca, która opiera się tylko na melodii i harmonii. Tam jest rytm, tam jest brzmienie już wygenerowane przez samplery.

MW: Z czym Ci się kojarzą Wronki?

Fisz: Nie znam dobrze Wronek. Mam część rodziny z Poznania, więc często przyjeżdżamy na wakacje gdzieś tutaj w okolice Wronek. Moja żona z dzieciakami przyjeżdża do Wronek, gdzie przeszukuje sklepy z używaną odzieżą, które bardzo sobie chwali. Przywozi do domu naprawdę bardzo fajne, wyszukane rzeczy. Wronki – znam już tę nazwę. Natomiast nigdy tutaj nie byłem. Podobno rynek bardzo ładny macie.

MW: Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że przyjeżdżacie jako ekipa wyjątkowa? Długo wyczekiwana gwiazda? A Wasz koncert jest wyjątkowym wydarzeniem dla fanów dobrej muzyki, którą bez wątpienia tworzycie?

Fisz: A to ciekawe. Bardzo mnie cieszy to, bo przy tych trasach Tworzywa głównie jeździmy po miastach, które dobrze znamy, gdzie mamy grono swoich fanów. Byliśmy niedawno w Kostrzynie nad Odrą, będziemy odwiedzać Gniezno niedługo… to jeśli chodzi o rejon zachodni i to cieszy, bo nigdy tu nie byliśmy. Jest to dla nas takie wyzwanie. No bo łatwo jest jeździć do miast, gdzie nas znają, kochają i tak dalej… i w momencie, gdy się okazuje, że w takich małych miejscowościach, ludzie czasem w ogóle nie wiedzą jak my gramy na żywo, w jaką stronę to idzie… To jeżeli uda się ich tym zarazić to jest bardzo miłe.

MW: Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Fisz: Dziękuję.

Moje Wronki - Mój Fyrtel - studio kreatywne